piątek, 17 kwietnia 2015

[KOMIKS] BLACKSAD. POŚRÓD CIENI [#1]


Przez takie komiksy zaczynam żałować, że wcześniej nie miałam z nimi do czynienia.

Nie zdawałam sobie sprawy, ile rzeczy mam do nadrobienia. Filmów, książek czy komiksów. Staram to sobie jakoś uporządkować, robić listy i działać. Z Blacksad wszystko wyszło spontanicznie - przypomniałam sobie, jak komiks się nazywał, znalazłam wolną chwilę i po prostu dałam się pochłonąć historii, która dla niektórych mogłaby wydawać się nudna i schematyczna. Blacksad. Pośród cieni to małe dzieło sztuki.


Pozwólcie, że zacznę od tego, kto to stworzył. Juan Díaz Canales (scenariusz) i Juanjo Guarnido (rysunki). Dlaczego właśnie od tego? Ponieważ zasługują na ogromne brawa już teraz.

Autorzy przedstawiają nam historię Johna Blacksada, czarnego kota-detektywa. Nie ma tutaj początku - zostajemy wepchnięci od razu w akcję. Zamordowano pewną kobietę. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego (szczególnie dla naszego głównego bohatera) gdyby nie fakt, iż ją zna. Pff, była to jego kochanka. Niestety ich drogi się rozeszły, choć wspomnienia lubią nawracać. 
Mimo rady odsunięcia się od sprawy, detektyw postanawia rozwiązać zagadkę: dlaczego i kto zamordował pannę Wilford? Czy będzie w stanie odsunąć swoje uczucia na bok i spojrzeć zdrowo na sprawę?


Najbardziej spodobały mi się detale - kocham patrzeć na tak dopracowane rzeczy. 


Komiks nadaje się bardziej dla dorosłych niż dla dzieci, mimo pewnego uproszczenia postaci. Zamiast przedstawiać ich charakter, dano im twarze zwierząt. Najbardziej trafnym zabiegiem tutaj jest przedstawienie komisarza policji (Smirnova) jako owczarka niemieckiego.


Historię czyta się bardzo dobrze, trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Nie znamy zabójcy - możemy go rozpoznać po pierścieniach w niektórych scenach lub domyślać się powoli, skreślając z naszej listy zwierzęta, które raczej nie posiadają wyłupiastych oczu. 



„Zgasła. Moja przeszłość pokryta mrokiem zabłąkała się… pośród cieni. A nikt przecież nie może żyć bez przeszłości. Gdzieś tam, krył się winny dwóch zbrodni: śmierci kobiety i zgonu wspomnień.”

Kreska jest miła dla oka, detale wywołały u mnie euforię i myśli typu: OMG, ja też tak chcę. Muszę kiedyś spróbować. Dla osób uzdolnionych artystycznie lub z potencjałem może to być bardzo ciekawe doświadczenie - forma nauki. Cały komiks rozgrywa się raczej w mroku, kolory są przyciszone przez większość scen. Ma swój klimat - do głowy przychodzą mi tu filmy noir. Nie można zapomnieć o animalizacji i symbolice w Blacksad. Uważam, że jeśli ktoś dopiero wchodzi w świat komiksów, powinien zacząć od tego majstersztyku. Osobiście jestem w takiej sytuacji i pragnę zdecydowanie więcej.

BLACKSAD. POŚRÓD CIENI, 56 STRON, 9+/10
FACEBOOK | LUBIMY CZYTAĆ TUMBLR |

środa, 15 kwietnia 2015

[FILM] GRA ENDERA



Jest rok 2070, czterdzieści lat po nieudanej inwazji obcych zwanych Formidami. Trwają poszukiwania tych, którzy mogliby poprowadzić Ziemian do zwycięstwa na wypadek powrotu najeźdźców. Władze w sekrecie prowadzą rygorystyczny nabór dzieci i najlepsze z nich wysyłają do orbitalnej szkoły bojowej, gdzie te spędzą dzieciństwo, szkoląc się na przyszłą elitę wojenną w przestrzeni kosmicznej. Do programu szkoleń zostaje włączony młody Ender Wiggin. Chłopiec walczy o swoje człowieczeństwo, pomimo ciągłej rywalizacji z innymi dziećmi, presji, rozgrywek pomiędzy dowództwem oraz tajemniczego wpływu ze strony obcych. [...] Wyczerpujące bitwy pomiędzy uczniami doprowadzają młodego geniusza na szczyt rankingów szkoły, ale prawdziwa walka odbywa się poza salą treningową - walka o życie, walka z własnymi demonami, walka o ludzkość. 
źródło opisu: filmweb


Z GRĄ ENDERA spotkałam się po raz pierwszy dokładnie rok temu (przynajmniej Filmweb mi tak mówi) i wtedy oceniłam film na 10/10. Byłam zafascynowana przedstawioną historią, widokami, czasem mniej lub bardziej bohaterami. Nie wiem czemu - nie pojawiła się wtedy recenzja tego filmu - więc zapraszam Was na nią dziś. Czy odebrałam ten film tak samo? Czy dalej jest warty polecenia?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

BAZGROŁY | PRÓBNA CIEKAWOSTKA


Dzisiaj przedstawię Wam proces powstawania jednej pracy. Pierwszy szkic wykonałam jakieś dwa tygodnie temu i uznałam, że na tym nie mogę się zatrzymać. Ostatnio bawię się w bardziej graficzne przedstawienia i tak też zrobiłam tym razem. Niestety... dalej było mi mało. Więc postanowiłam trochę pobawić się w GIMPie. Teraz planuję coś innego. Zapraszam na bazgroły i ciekawostkę!